czwartek, 18 października 2012

SENS życia

Jak to jest, że jednego dnia wszystko traci dla mnie sens, a drugiego dnia wszystko go nabiera. Jak to jest, że pod wpływem chwili jestem wstanie wszystko zniszczysz, zepsuć, a za chwile wszystko naprawiać. Jak to jest i czy to możliwe że jestem aż taką osobą niezdecydowaną, zagubioną? Nieraz czuje, że jestem nie w tym miejscu co powinnam, nie w tym czasie co powinnam. Stale sobie zadaje pytanie czym jest moje życie, czym są chwile przeżyte.Nie chce roztrząsać tego co było, chce żyć tym co będzie. Nie chce przez całe życie siedzieć 8 godzin przy biurku w pracy patrząc stale na zegarek aż minie 15.00 - tak mam co dzień; czy ma to sens. Czuję że tracę życie, cenne minuty, godziny. CHCE ŻYĆ INACZEJ, PEŁNYM SERCEM, UŚMIECHEM, ROBIĆ TO CO KOCHAM. A co kocham????????? Nawet nie wiem, nie wiem w czym jestem dobra, nigdy mi tego nikt nie powiedział, że robię coś dobrze. Dobrze maluje? rysuje? są lepsi. Jestem zwykłą szarą ćmą, nie pięknym motylem. Czasami czuje, że mogłabym góry przenosić, książki i wiersze pisać, malować obrazy, robić piękne zdjęcia, kochać życie. A czasami w moim życiu mam same znaki zapytania. Myślałam, że przez bloga trochę się ruszę  pomyślę, ale taka prawda, że to tylko czasozapychacz nic więcej. Nie dodaje mi to sił. Niestety. Czy ktoś na Ziemi ma tak samo jak ja? Nie pisze tego dla innych i nie publikuje tego dla innych. Piszę to tylko dla siebie, żeby się wyżyć. Nie będę usuwać tego co już napisałam, dzięki temu wiem, że tam pod tymi postami to nie ja. No może ostatni o książce to w części ja. I tak uważam, że to wszystko to NIC w porównaniu z tym co mam w głowie, a czego nie umiem przelać na papier.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz